II runda Mistrzostw i Pucharu Polski ATV PZM 4x4 Terenowiec – rajd idealny
II runda Mistrzostw i Pucharu Polski ATV PZM 4x4 Terenowiec – rajd idealny
8/1/ebfe43b3_PPP_PMP_Can_am_Travel_Jelenia_.jpg
II runda Mistrzostw i Pucharu Polski ATV PZM 
4x4 Terenowiec – rajd idealny
 
Fantastycznie ułożona trasa, rewelacyjna baza noclegowa oraz piękna, słoneczna pogoda, sprawiły, że rajd ten pozostanie bardzo długo w pamięci uczestników i niejednokrotnie będzie wspominany z sentymentem.  
W dniach 26-28 maja na poligonie wojskowym w Jeleniej Górze najlepsi quadowi offroadowcy z całej Polski po raz drugi w tym roku rywalizowali o punkty w Przeprawowych Mistrzostwach Polski oraz Przeprawowym Pucharze Polski ATV PZM 4x4 Terenowiec. 
 
Prolog – nowy OS czasowy
 
Przed zawodami organizatorzy postanowili nieco odświeżyć formułę rajdu. Wprowadzony został nowy etap – prolog. Miał on postać krótkiej pętli, pokonywanej trzykrotnie na czas, za którą zawodnicy otrzymywali dodatkowe punkty. Dla urozmaicenia pętla ta zawierała element przeprawy przez bagno i podjazdu pod niewielkie wzniesienie. Jak się okazało, był to test weryfikujący przygotowanie maszyn do rajdu na tyle wymagający, że mechanicy z serwisu Moto-Moto mieli pełne ręce roboty. Niestety nie wszystkim quadom udało się pomóc. Miały miejsce awarie na tyle poważne, że niektórzy rajd zakończyli już na prologu. 
Zasadnicze zmagania rozpoczęły się przed 22:00, kiedy to po zakończonej odprawie Sędzia Główny zawodów, w osobie Jacka Bujańskiego, wypuścił na trasę pierwszą grupę quadowców. Na pokonanie nocnego etapu quadowcy mieli limit trzech godzin, natomiast w dzień limit ten był dwukrotnie większy. Po prologu zawodnicy, którym ten etap nie poszedł najlepiej, mieli obawy, że cały rajd wygra ten, kto wygra prolog. Taka sytuacja mogłaby mieć miejsce, gdyby wyznaczony czas był zbyt długi w stosunku do skali trudności i liczby pieczątek. Jednak wszystko zostało znakomicie skalkulowane i żadnemu z zespołów nie udało się zdobyć kompletu punktów w limicie czasu. 
 
Bardzo wyrównana stawka Mistrzostw Polski
 
W grupie walczącej o tytuł Mistrzów Polski najlepszy bilans punktowy ze wszystkich trzech etapów uzyskali Oskar Pieprzak i Piotr Kurek. Team z Zakopanego zdobył 16650 punktów. Oni także mają największe szanse na zdobycie już po raz drugi tytułu Mistrzów Polski w przeprawach quadowych, ponieważ jest to już ich drugie zwycięstwo w tym sezonie. 
„Trasa była znakomicie poprowadzona.” – mówi Oskar Pieprzak. „Około 95% zrobiliśmy na kołach, bez użycia wyciągarki. Było sucho, były skały, które trzymały trakcję i momentami robiliśmy takie rzeczy, że sami sobie gratulowaliśmy swoich wyczynów. Jechaliśmy bardzo konsekwentnie, cały czas do przodu, z małą przerwą, by coś przegryźć. Niemniej, kończąc rajd zupełnie nie wiedzieliśmy, na jakim miejscu jesteśmy. Nie mieliśmy kompletu punktów, a wiedzieliśmy, że ten kto zdobędzie wszystkie pieczątki ten wygra. Ale trasa i czas były znakomicie dobrane i nikt nie zdobył wszystkich punktów. To, że wygraliśmy to nie jest rutyna, to nie jest łut szczęścia. Każdy przejechany metr, każda minuta była przez nas ciężko wypracowana i to świadczy o klasie naszego zespołu.”
„To był chyba najlepszy rajd, jaki w życiu jechałem” – dodaje Piotr Kurek. „ Mieliśmy rewelacyjne warunki do jazdy. Co prawda nie zmieściliśmy się w podstawowym czasie, ale spóźniliśmy się w granicach dopuszczanych przez regulamin. Konkurencja nie śpi, tylko ciśnie bardzo, bardzo mocno. W Golubiu będzie prawdziwa jatka.”
Zaledwie 25 punktów mniej (16625) wywalczył duet tworzony przez Damiana Mejera i Stanisława Grabowskiego. Ich zespół można uznać za czarnego konia tego sezonu. Jest to ich pierwszy rok w klasie mistrzowskiej, a już mają na swoim koncie trzecie miejsce, zdobyte w Bieszczadach, a teraz dołączyli puchar za drugie miejsce. 
„W Bieszczadach było trzecie miejsce, tutaj chcieliśmy wygrać, ale mamy drugie miejsce i tym samym jesteśmy drudzy w generalce. Absolutnie nie czujemy się przegranymi, lecz wygranymi, a w Golubiu pokażemy Oskarowi i Piotrkowi, gdzie jest ich miejsce” – podsumował żartobliwie Damian Mejer.
Podium zamknęli bardzo doświadczeni reprezentanci Diablo Clubu – Marcin Szynkiewicz oraz Andrzej Kozłowski. Dla nich prolog okazał się pechowy z powodu awarii quada Marcina. Stracony na naprawę maszyny czas przypłacili utratą dużej liczby niezwykle cennych punktów. 
 
W klasie Pucharu Polski ATV PZM 4x4 Terenowiec na najwyższym stopniu podium stanęli Henryk Kiełbasa oraz Paweł Duda. Po problematycznym i bardzo słabym wyniku w nocnym etapie chłopaki wzięli się mocno w garść i pokonali rywali bardzo dużą przewagą punktów, odpracowując z nawiązką słaby wynik z nocy. Drugie miejsce wywalczyli Robert Wielgos oraz Maciej Szmyd, natomiast z pucharami za trzecie miejsce Jelenią Górę opuścili Łukasz Kasiński i Marek Migdalski. 
„W końcu udało nam się wygrać” – mówi z radością Paweł Duda. „Wiele razy startowaliśmy i zawsze mieliśmy jakiegoś pecha, zawsze coś nam się przytrafiało. Tym razem też nie obyło się bez problemów. Już w pierwszej godzinie straciliśmy koło, ale naprawiliśmy i jechaliśmy dalej. Przyjechaliśmy tu jednak nie dla wygranej, a dla atmosfery i spotkania z tymi wszystkimi ludźmi.”
 
Treningowo-turystyczna wyprawa Can-am Travel
 
Podczas gdy zawodnicy wylewali wiadra potu, walcząc o cenne minuty i punkty, grupka użytkowników quadów i pojazdów UTV czerpała pełnymi garściami radość z walorów turystycznych i terenowych Karkonoszy. Grupkę tę tworzyli uczestnicy klasy Can-am Travel, która w tym roku debiutuje u boku Przeprawowych Mistrzostw i Pucharu Polski ATV PZM 4x4 Terenowiec. W jej skład weszły osoby dorosłe, dzieci, kobiety, mężczyźni, zupełni amatorzy, jak i bardzo doświadczeni riderzy. W piątkowe popołudnie i wieczór mierzyli się oni ze zróżnicowanymi pod względem stopnia trudności przeszkodami jeleniogórskiego poligonu, by w sobotę, od wczesnych godzin rannych z większą pewnością poruszać się po trasie turystycznej. 
Znalazły się na niej bardzo ciekawe miejsca  jak np.: przepiękny Pałac Wojanów; Schronisko Szwajcarka, położone w Górach Sokolich 520 m n.p.m.; liczący 1025 m długości, nieczynny tunel kolejowy pod Przełęczą Kowarską; podziemna trasa turystyczna o długości ok. 1200 m w nieczynnej kopalni rudy uranu w Kowarach. To nie wszystkie miejsca, jakie organizatorzy mieli w planach pokazać, jednak na więcej nie starczyło czasu, a i uczestników dopadło też zmęczenie. Warto nadmienić, iż cały czas kierowców quadów i pojazdów UTV z klasy Can-am Travel zabezpieczał samochód terenowy, wiozący także przewodnika PTTK, a swoim ogromnym doświadczeniem i radami dzielił się Jarosław Witas, obecny Mistrz Polski ATV PZM, który tym razem zasilił szeregi klasy wyprawowej.
„Zapisałam się wraz córką do klasy Can-am Travel , ponieważ mąż startuje w rajdach ATV Polska, a my także kochamy jeździć na quadzie. Piątkowa trasa okazała się trudniejsza niż się spodziewałam, ale daliśmy radę ją pokonać, z czego jestem bardzo zadowolona. Sama nigdy nie odważyłabym się wjechać w taki teren, jaki tu pokonywałam, ale bardzo fajnie, że mieliśmy wsparcie doświadczonych quadowców. W sobotę było już znacznie łatwiej, ale również bardzo fajnie. Ogólnie było super i jestem mega zadowolona z udziału w tej klasie” – podsumowała Agnieszka Pilch.
 
Offroadowcy startujący w rajdach organizowanych przez zespół ATV Polska niejednokrotnie oceniali je jako najlepsze, w jakich do tej pory brali udział. Nie jest to przysłowiowe „słodzenie”, lecz dowód na to, że ekipa ta nieustannie stara się zaskakiwać zawodników, tworząc im wymarzone warunki do quadowej rywalizacji na najwyższym krajowym poziomie. Sukces ten jest dziełem bardzo wielu osób, firm oraz instytucji.